Dzień 11 Wroclaw

Przedostatni dzień. Wracając odwiedziłem dobrego kolegę we Wrocławiu. Fajnie spędziliśmy wieczór na rozmowach, lekko nawet filozoficznych.

Też rozważa kupno turystyka, więc się rodzinnie przymierzali czy jest wygodnie.

Jest wygodnie

A moja droga z Bratysławy przebiegła dobrze. Było chłodno i wiał bardzo mocny wiatr.

Zatrzymałem się w typowo czeskiej gospodzie na obiad. Dobry wybór, bo klimat fajny a jedzenie pyszne.

Dzień 10 Bratysława

Niewiele można dziś napisać. W nocy lało i grzmiało. Rano także deszcz, prognozy deszczowe na całą drogę. A tu się okazuje, że godzinę przed wyjazdem przestało padać. W takim razie wyruszyłem. I tak jechałem a po lewej stronie i prawej niebo czarne od deszczu. I tak przez setki kilometrów. Pofartowało mi się.

Po drodze zarezerwowałem nocleg w Bratysławie.

Mało dziś jadłem, dlatego skorzystałem z pizzerii obok noclegu a potem z pubu nieopodal, gdzie wypiłem niezwykle smaczne piwo Maurus.

Pozycja na koniec dnia